• Nowy lokator w naszym domu
  • Pies nie je
  • Kot nie je
  • Wymioty u psa lub kota
  • Biegunka
  • Zwierzę kuleje
  • Zwierzę krwawi
  • Zwierzę się dławi lub połknęło ciała obce
  • Dlaczego trzeba zwalczać pasożyty u zwierząt


Nowy lokator w naszym domu 
Jeśli w naszym domu ma się pojawić nowy lokator, musimy się na jego przyjęcie przygotować, tak, aby czuł się u nas dobrze i bezpiecznie. Dotyczy to zarówno człowieka, jak i zwierzęcia, a różnica polega tylko na tym, że człowiek może się po jakimś czasie z różnych powodów od nas chcieć wyprowadzić, a wprowadzone do nas przecież z naszej woli zwierzę zostaje z nami zwykle do końca swego życia, znacznie krótszego od naszego. Dlatego też decydując się na wprowadzenie do domu zwierzęcego lokatora, dobrze jest wcześniej dokładnie przemyśleć, jakie jego potrzeby będziemy musieli zaspokoić i jak się to ma do naszych możliwości czasowych, lokalowych i finansowych – utrzymanie zwierzęcia kosztuje! Dobrze jest o tym porozmawiać w gronie całej rodziny, zastanawiając się nad podziałem związanych z przybyciem nowego lokatora obowiązków. Dobrze jest poczytać w dostępnych w każdej księgarni poradnikach lub nieocenionym internecie o potrzebach planowanego lokatora. Dobrze jest również zasięgnąć też porady zaufanego lekarza weterynarii i umówić się z nim na pierwsza wizytę z pupilem. Nie jest dobrze, gdy decyzję o przyjęciu do siebie zwierzęcia podejmujemy ad hoc (nie mówię tu oczywiście o ze wszech miar godnym uznania przygarnięciu zwierzęcia w potrzebie – zagubionego czy wręcz porzuconego przez swego dotychczasowego opiekuna), ale o planowanym powiększeniu naszej rodziny o czworołapego lub skrzydlatego członka. Zatem – spróbujmy się wspólnie zastanowić nad przygotowaniem do przyjęcia nowego lokatora na przykładzie psa.

Najczęściej przybywa do nas kilkutygodniowy szczeniak. Powinien on być w wieku 7-8 tygodni ( nie mniej – pobyt do tego wieku z matką i rodzeństwem jest niezbędny do zsocjalizowania się szczenięcia z innymi psami – tj. nauczania współżycia z innymi przedstawicielami własnego gatunku). 

Dobrze, gdy możemy szczeniaka wybrać bezpośrednio u hodowcy z całego miotu – widzimy, jak wygląda matka (czyli jak duży będzie nasz pies, jak dorośnie), w jakich warunkach pieski były odchowywane i jak się zachowują. Radzę, aby kierując się litością nie wybierać najsłabszego z miotu – szczenię może być chore. Hodowca, wydając nam szczenię, powinien przekazać nam jego dokumenty (metrykę, gdy zwierzę jest rasowe i przeznaczone go hodowli) oraz zawierającą opis zwierzęcia (data urodzenia, płeć, rasa, maść) książeczkę zdrowia z dokonanymi przez lekarza weterynarii wpisami dot; przeprowadzonych odrobaczeń i szczepień wraz z informacja, kiedy szczepienie ma być kontynuowane. Hodowca powinien również nas poinformować, jaka karmą szczenię było dotychczas żywione i dać nam jej trochę na pierwsze dni, do zakupienia nowej Istotne jest również wzięcie przepojonego zapachem rodzinnego gniazda kawałka koca czy prześcieradła, które położone na jego legowisku ułatwi szczenięciu adaptację na nowym miejscu.

Gorzej, gdy psa kupujemy na targowisku od przygodnego handlarza, który powie nam, co tylko chcemy o pochodzeniu psa, jego rasie oraz odbytych odrobaczeniach i szczepieniach, tylko nie ma na to żadnego dokumentu, bo akurat, gdy jechał na targ, książeczki zostawił w domu na stole itd. Oczywiście, jeśli się zdecydujemy kupić od niego psa, zwykle dostajemy gratis w postaci bytującyh w nim i na nim dodatkowych lokatorów. O próbce karmy wtedy też zwykle nie ma mowy. Jeśli jednak już przy kupnie zauważymy u pieska objawy, które mogą wskazywać na chorobę – zaropiałe oczy, wyciek z nosa, osowiałość, ślady wymiotów czy biegunki – odstąpmy od kupna!

Pieska przewozimy do domu najlepiej we wcześniej przygotowanym, miękko wyścielonym kartonie. Jedziemy wolno, szczególnie na zakrętach i unikamy ostrych hamowań – młody organizm jest bardzo wrażliwy na chorobę lokomocyjną. 

W domu na nowego lokatora powinno oczekiwać już osłonięte przynajmniej z dwu stron legowisko, zlokalizowane z dala od ciągów pieszych, kaloryferów i nie na przeciągu, ale najlepiej tak, aby pies mógł z odległości obserwować, co się dzieje z reszta jego nowej rodziny. Można kupić gotowe legowisko( z zapasem na rośnięcie psa) lub zrobić samemu z materacyka okrytego łatwą do prania poszewką. Oczekiwać powinny również również 2 miski – na wodę i karmę. Przy ich wyborze proszę zwrócić uwagę na ich stabilność i łatwość oczyszczania oraz cechy wybranego pupila np. dla psów długouchych lepsze będą miski wąskie i wysokie, aby przy jedzeniu i piciu uszy pozostawały poza miską. 

W domu powinien też czekać na pieska zestaw pielęgnacyjny – szczotka, a dla psów długowłosych dodatkowo grzebień , oraz miękka ściereczka . później zaopatrzymy się w obrożę i lekką smycz. W odpowiedni szampon zaopatrzymy się w trakcie pierwszej wizyty u lekarza weterynarii – nie zaczynajmy pobytu zwierzaka w naszym domu od kąpieli w nieodpowiednich dla niego – szczególnie przeznaczonych dla ludzi – szamponach.

Po przybyciu nowego domownika do naszego po stresie związanym z rozłączeniem go z rodzina i z podróżą zwierzak najbardziej potrzebuje świętego spokoju i odpoczynku. Oczywiście, można mu dać nieco przywiezionej z nim karmy i napić się letniej wody, ale jeśli tylko będzie chciał, pozwolić mu się położyć na przygotowanym legowisku, kładąc na nim przywieziony z pieskiem skrawek jego wcześniejszego legowiska. Jak się spokojnie wyśpi, zacznie sam w znacznie lepszym humorze poznawać swoje nowe środowisko i aklimatyzować się w nim. A jak się już wyśpi (podobnie jak po jedzeniu), to się wypróżni. Wiedząc o tej prawidłowości, warto jak najwcześniej zaraz po śnie i po jedzeniu zacząć pieska wynosić na miejsce, gdzie chcemy, aby to robił i bardzo go chwalić, gdy to uczyni. Szybko się uczy sygnalizować swoje potrzeby!

Podobne przygotowania czynimy przed planowanym przybyciem do nas zwierząt innych gatunków. W każdym przypadku mają one na celu złagodzenie stresu związanego z rozłączeniem go z rodziną i z podróżą i jak najszybszą aklimatyzacją w nowym środowisku.

Nie zwlekajmy z pierwsza wizytą u lekarza weterynarii. Dokona on szczegółowego badania naszego nowego lokatora, zwracając uwagę na obecność wrodzonych wad, chorób czy pasożytów i wystawi książeczkę zdrowia ( jeśli nie otrzymaliśmy jej od hodowcy). Zaproponuje nam kalendarz ogromnie ważnych dla zdrowia naszego pupila zabiegów profilaktycznych, a więc odrobaczania, zwalczania pasożytów zewnętrznych, a następnie szczepień ochronnych , oznakowania, kastracji lub sterylizacji . Z racji na ochronę zdrowia ludzi jest ogromnie ważne, aby ewentualnych pasożytów naszego lokatora pozbyć się jak najwcześniej – mogą one być niebezpieczne nie tylko dla zwierząt! Dla zdrowia naszego pupila równie ważne jest jak najwcześniejsze zaszczepienie go przeciwko groźnym czasem dla jego życia chorobom i bakteryjnym. Młode zwierzęta posiadają tzw. odporność matczyną czy siarową, przekazywaną im z siarą i mlekiem ich matek, jeśli te zetknęły się wcześniej z danym zarazkiem poprzez szczepienie lub przechorowanie wywoływanej przez niego choroby. Ta odporność jednak po kilku tygodniach zanika i zwykle w wieku 8-9 tygodni rozpoczynamy szczepienie szczeniąt i kociąt ( w uzasadnionym przypadku można nawet wcześniej). To szczepienie ochronne powtarzamy po 3-4 tygodniach i uzyskujemy odporność trwająca przynajmniej 1 rok.


Pies nie je 

Jeśli przez jeden dzień, bez podwyższonej temperatury, to fizjologia (stan prawidłowy)Jego dziki przodek jadł wtedy, kiedy coś znalazł lub upolował, a nie zawsze mu się to zdarzało. Budowa przewodu pokarmowego psa jest przystosowana do pochłaniania dużej ilości pokarmów (w okresie gdy on jest dostępny) i nawet kilkudniowej głodówki bez szkody dla organizmu (gdy jedzenia nie udało się zdobyć). Interwencja lekarza weterynarii potrzebna jest gdy brakowi apetytu towarzyszy podwyższona temperatura wewnętrzna ciała, gdy nie je kilka dni, gdy dołączają się inne niepokojące objawy (wymioty, biegunka)

Kot nie je

Poważna sprawa. Kot najpierw nie je, bo jest chory, ale później jest chory dlatego, że nie je. Bardzo szybko przy głodówce u kota dochodzi do nieodwracalnych zmian w wątrobie, dlatego z interwencją lekarską u kota z brakiem apetytu nie należy zwlekać. Lekarz weterynarii zaleci zapewne żywienie kota bądź specjalnymi koncentratami z tubki wprost do pyszczka, bądź podawaną w ten sam sposób strzykawką wilgotną karmą. Oczywiście, najpierw go zbada, aby stwierdzić co jest powodem braku apetytu i rozpocząć właściwe leczenie. 

Wymioty u psa lub kota 

Jednorazowe, szczególnie po łapczywym jedzeniu, są fizjologiczne – jest to typowe dla drapieżników zwracanie zalegających w żołądku niestrawionych resztek pokarmowych (zwierzęta czasem w tym celu wcześniej jedzą trawę).Ważne, aby nie pomylić z ulewaniem (u szczeniąt czy kociąt zaraz po nakarmieniu, bez skurczów tłoczni brzusznej) lub z wilgotnym kaszlem (po skurczach tłoczni brzusznej połykanie wykrztusiny – brak wydalania zawartości żołądka). Zwierzę wymiotuje zawsze najpierw treścią pokarmową, potem białą pianą, później – żółtą teścia dwunastnicy. Jeśli wymioty się utrzymują, szczególnie z towarzyszącą biegunką z zawartością krwi – zagraża niebezpieczne dla życia odwodnienie - konieczna natychmiast pomoc lekarza weterynarii – zwłaszcza u młodych zwierząt decydują godziny! Uwaga – w takim przypadku nie podawać nic do jedzenia ani picia, bo to tylko pogarsza stan – zwierzę musi być nawadniane i odżywiane pozajelitowo (kroplówkami). Nie podawać żadnych leków, gdyż wszystko podane do podrażnionego żołądka tylko wzmaga wymioty! 

Biegunka 

Z powodów wymienionych przy omawianiu wymiotów jest szczególnie niebezpieczna jest dla najmłodszych zwierząt, u których może być i zwykle jest zwiastunem bardzo groźnych chorób wirusowych, a nie zatrucia, jak się zwykle podejrzewa. Z tego powodu zwierząt – zwłaszcza tych, u których jeszcze nie dokonano pełnego cyklu podstawowych szczepień – nie próbujmy leczyć sami tabletkami, które się sprawdziły się, jak kiedyś babcia miała biegunkę. U tych zwierząt podstawą jest uzupełnienie utraconych z biegunką i wymiotami płynów i elektrolitów oraz niedopuszczenie do ich dalszej utraty, a to – im szybciej tym lepiej – może zrobić tylko lekarz weterynarii. 

Biegunka u starszych zwierząt

W zależności od miejsca w przewodzie pokarmowym, gdzie powstają zmiany będące jej powodem, objawia się bądź masywnymi, papkowatymi lub wręcz wodnistymi wypróżnieniami, bądź częstymi parciami połączonymi z wydalaniem małych ilości kału, często zmieszanego lub powleczonego śluzem, Obie postacie towarzyszą różnym jednostkom chorobowym i wymagają odmiennego leczenia. Warto przed wizytą u lekarza zrobić analizę żywienia naszego zwierzaka w ciągu kilku ostatnich dni, zwracając szczególną uwagę na zmiany podawanej karmy Zmiana to także ta sama karma z innego worka lub innej dostawy, nie mówiąc już o karmie „uzupełniającej”, znalezionej przez psa w czasie spaceru lub podrzuconej („aby się jedzenie nie zmarnowało”) przez „uczynnego” sąsiada. W leczeniu nie zawsze konieczne jest nawadnianie, chyba, że przez zwłokę w podjęciu leczenia sami dopuścimy do odwodnienia zwierzęcia. 

Zwierzę kuleje 

Należy sprawdzić chorą kończynę, czy nie ma rany lub czegoś wbitego między poduszki palcowe, a jeśli kończyna w części dalszej jest silnie opuchnięta, należy sprawdzić również, czy powyżej nie ma przypadkiem np. gumki recepturki czy jakiejś nici, zadzierzgniętej wokół kończyny. Warto wcześniej wystrzyc włosy między palcami i sprawdzić również pazury, czy któryś z nich nie jest złamany lub zzuty. Jeśli jednak nic nie znajdziemy, a zwierzak dalej kuleje lub jeśli zauważymy ropiejąca ranę, nie zwlekajmy z wizytą u lekarza – po co nasz pupil ma cierpieć! Oczywiście, jeśli kulawizna jest skutkiem upadku z wysokości czy potrącenia przez samochód – również nie ma na co czekać. W takim przypadku obrażenia mogą być znacznie poważniejsze, groźne nie tylko dla zdrowia, ale i życia zwierzęcia. 

Zwierzę krwawi

  • z rany – rozpoznajmy, czy jest to krwotok tętniczy (jasna krew tryska pulsującym strumieniem, czy żylny (ciemna krew wypływa strumieniem ciągłym). Jeśli żylny, do dowiezienia do lekarza wystarczy zwykły opatrunek uciskowy (tampon z gazy silnie przybandażowany do rany). Jeśli tętniczy, to najpierw taki sam opatrunek uciskowy – jeśli dalej krwawi, a rana jest na kończynie czy ogonie, można założyć powyżej rany opaskę uciskową (wężyk gumowy, linkę, smycz) i zacisnąć do ustania krwawienia, ale nie na dłużej, niż pół godziny. Po tym czasie zwolnić na kilka minut, a jeśli dalej krwawi, założyć ponownie. Koniecznie przed wyjazdem uprzedzić lekarza, do którego jedziemy! Nie płukać i nie odkażać niczym rany (w szczególności płynami z alkoholem – spirytus kamforowy czy salicylowy, jodyna) i nie sypać do niej żadnych proszków – wypływająca krew częściowo sama ją oczyści, resztę zrobi lekarz.
  • z naturalnych otworów ciała – koniecznie jak najszybciej do lekarza! Wyjątek – jeśli mamy do czynienia z samicą, która krwawi z pochwy, a nie jest w ciąży – może być to jak najbardziej fizjologiczny objaw ruji. Kiedyś właśnie z takiej przyczyny miałem przyjemność złożyć życzenia noworoczne pewnej bardzo sympatycznej właścicielce kotki, mocno przestraszonej wrzaskami i krwawieniem swojej podopiecznej.

Zwierzę się dławi lub połknęło ciała obce

Nasz młody pupil, szczeniak czy kociak, bada świat głównie pod kątem tego, czy nowa rzecz nadaje się do zjedzenia, więc – bierze ją do pyszczka i próbuje posmakować. Kociaki robią to ostrożniej, natomiast szczenięta często działają jak odkurzacze i pochłaniają szybko wszystko, co im wpadnie do pyszczka, szczególnie – jeśli jest to rzecz uciekająca w trakcie „polowania”, np. rzucona do nauki aportowania mała piłeczka. Dlatego też w takcie zabawy z pieskiem musimy myśleć za niego – przede wszystkim zadać sobie pytanie, czy nasza zabawka da się połknąć w całości lub po rozgryzieniu – jeśli tylko jest taka możliwość, to zapewne tak się stanie.

Najlepszym aportem jest drążek z twardego drewna zakończony dwoma kulkami (taka drewniana hantla w miniaturze) o wielkości dostosowanej do psa. Nie rzucajmy psu do aportowania ostro zakończonych kijów (mogą się wbić rozpędzonemu psu w gardło lub w pierś), kamieni lub przedmiotów metalowych (niebezpieczeństwo złamania zęba) a przede wszystkim, jak pisałem wyżej – przedmiotów możliwych do połknięcia. Jeśli niestety zdarzy się taki wypadek, są różne możliwości:


1) połknięty przedmiot, który utkwił w jamie ustnej, gardle lub przełyku (albo trafił do żołądka) zostanie zwrócony poprzez wymioty;
2) przedmiot przejdzie przez cały przewód pokarmowy i zostanie wydalony;
3) przedmiot utkwi w jakimkolwiek miejscu przewodu pokarmowego i musi być stamtąd usunięty przez lekarza, zanim dojdzie po poważniejszych kłopotów.


Zatem w sytuacji, kiedy widzimy, że nasz pupil zabiera się do połykania czegoś, co może mu zaszkodzić, starajmy się:
– przywołać go do siebie, pokazując jakiś smakołyk – jeśli przyjdzie, głaskając zabrać mu niebezpieczny przedmiot z pyska i natychmiast nagrodzić smakołykiem,

– ostrym okrzykiem (be! fuj! rzuć!) zniechęcić go do podjęcia przedmiotu i odwołać, proponując smakołyk lub zabawę.


Na bieg opiekuna w jego stronę szczeniak niestety zareaguje ucieczką w stronę przeciwną, po drodze usiłując jak najszybciej połknąć trzymany w zębach przedmiot – i wtedy właśnie najczęściej dochodzi do zadławień!


Jeśli szczeniak nie połknął jeszcze tego przedmiotu, a się nim dławi, czemu towarzyszy niepokój, ślinienie i odruchy wymiotne, czasem mamy szansę usunąć go palcami lub - bezpieczniej - jakimiś szczypcami z jamy ustnej lub gardła. W tym celu pomocnik przytrzymuje psa, a sami palcami jednej ręki wciskając od dołu policzki psa do środka zmuszamy do do otwarcia pyska, a palcami drugiej ręki lub trzymanymi w niej szczypcami próbujemy delikatnie usunąć widoczne ciało obce. Nie jest to bezpieczne – szczególnie w przypadku dużego psa – ale u szczeniąt tym sposobem zwykle udaje się rozwiązać problem.

Szczególnym przypadkiem jest zaklinowanie podłużnego ciała obcego (patyka, kości) w poprzek podniebienia pomiędzy zębami przedtrzonowymi lub trzonowymi szczęki. Dzieje się tak, gdy pies kłapnie nagle zębami chwyconą w poprzek kość długą lub patyk – części skrajne odpadają, a środek wklinowuje się między zęby i czasem jest bardzo trudny do usunięcia.

Trudne do usunięcia bywają również tkwiące w gardle twarde, okrągłe ciała obce (piłki i rzucane do aportowania kasztany czy ziemniaki) przy próbie usuwania łatwo można przesunąć je głębiej i zatkać wejście do tchawicy, powodując duszenie się psa. W takim wypadku lepiej jest nakazać pomocnikowi (jeśli to możliwe) unieść psa za tylne kończyny głową w dół, a samemu jedną ręką uciskając na brzuch psa, drugą płaską dłonią klepnąć go kilka razy po klatce piersiowej. Wywołany w ten sposób kaszel może spowodować wykrztuszenie ciała obcego.

Jeśli jednak usunięcie ciała obcego się nam nie powiedzie, trzeba nie zwlekając (czasem ważne są minuty!) wieźć naszego pupila do lekarza weterynarii uprzedzając go telefonicznie, z jakim problemem za chwilę przyjdzie mu się zmierzyć, aby się mógł do tego przygotować.

Do lekarza weterynarii trzeba również niezwłocznie dostarczyć zwierzę, które połknęło ciało obce (lub np. trutkę na szczury) nawet, jeśli nie wykazuje jeszcze żadnych objawów chorobowych. Dopóki ciało obce lub trucizna nie przejdzie z żołądka dalej jest szansa za pomocą sprowokowania wymiotów, a coraz częściej również endoskopii, ewakuować na zewnątrz połknięty przedmiot czy substancję.

W każdym wypadku zadaniem lekarza weterynarii jest – na podstawie przeprowadzonego z nami wywiadu, stosownych badań i własnej wiedzy i doświadczenia – zaproponować optymalne dla danego pacjenta postępowanie, mające na celu usunięcie problemu. Jeśli zgłosimy się wcześnie, mamy większe szanse na pomyślny dla naszego pupila rezultat, niż wtedy, gdy skutkiem naszej zwłoki dojdzie do przebicia lub martwicy żołądka lub jelit lub zapalenia otrzewnej.

Nigdy nie wlewajmy podejrzanemu o zadławienie zwierzęciu żadnych płynów do pyska! Przy zatkaniu przełyku trafią one do płuc, powodując niebezpieczeństwo groźnego dla życia naszego pupila zapalenia płuc.

I jeszcze problem „od drugiej strony” - dotyczy zwłaszcza kotów, które uwielbiają bawić się różnymi nitkami, włóczkami i sznurkami. Jeżeli zobaczymy, że naszemu pupilowi wystaje coś z odbytu, co nie da się łatwo usunąć, nie ciągnijmy tego „na siłę”!

Znany mi jest przypadek, kiedy kocięciu wystawał z odbytu „włos anielski” z choinki, na który był nanizany cały przewód pokarmowy kociaka, poczynając od owiniętego tym „włosem” kłębka waty w żołądku. „Włos” wyjęto chirurgicznie kawałkami przez nacięcie żołądka i w kilku miejscach jelit, kociak wyzdrowiał. A co by było po pociągnięciu „na siłę”?!

Na koniec – parę zdjęć niebezpiecznych „zabawek”, które młode psy dostały od właścicieli.

Na początek – stalowy „śrubunek” od kaloryfera z gumową uszczelką, który z trudem wyjąłem po otwarciu żołądka siedmiomiesięcznego dobermana z wpustu do żołądka, w którym się zaklinował „na amen”.



Po nim – 3 cm długa i 5 szeroka obrączka ucięta z wołowej długiej kości szpikowej, którą też siedmiomiesięczna biszkoptowa suczka – mieszaniec labradora tak namiętnie wylizywała, że nanizała ją sobie na żuchwę za kły, unieruchamiając przy okazji wszędobylski język!







Pomarańczową szpatułkę widoczną na zdjęciach włożyłem pod obrączkę celem ochrony skóry przed skaleczeniem w czasie przepiłowywania obrączki, bo tylko w ten sposób mogłem suczkę uwolnić od tej ozdoby.


Dlaczego trzeba zwalczać pasożyty u zwierząt


Z youtube.com:

Robaki pasożytujące u psów i kotów 

Cykl rozwojowy glist

Cykl rozwojowy tasiemca

Pamiętajmy – odrobaczanie mieszkających z nami zwierząt minimum 1 x na 3 miesiące i  zabezpieczanie ich przeciwko pasożytom zewnętrznym( jeśli  także  p-ko kleszczom kroplami na skórę – to koniecznie co 4 tygodnie) to inwestycja w zdrowie całej naszej rodziny!